Przyjaźń... Co to właściwie jest?
Podobno jest to rodzaj miłości szlachetniejszy i silniejszy od "zwykłego" zakochania w drugiej osobie, bo nie kierują nami pobudki fizyczne. Podobno jest ona też silniejsza od tej "normalnej miłości" pod warunkiem, że obie są prawdziwe. Szczegółów badań niestety nie przytoczę, bo nie pamiętam, który uniwersytet się tym zajmował.
Każdy z Nas ma potrzebę bliskości, a jedną z opcji jest właśnie przyjaźń. Bo kto ma Cię pocieszyć po tym, jak odszedł Twój chomik czy chłopak? No właśnie przyjaciel.
BTW sam mam przyjaciółkę, o której ludzie niejednokrotnie myśleli jako o mojej dziewczynie, a nasze rozmowy na pewno niejednego wprawiłyby w konsternację.
Ale żeby nie było tak słodko...
Zauważyłem, że znaczna część społeczeństwa jako przyjaźń rozumie tylko branie. Branie czasu, uwagi itp. Jest się przyjacielem dla kogoś, jak ten ktoś nie ma z kim jechać na zakupy do innego miasta, albo potrzebuje kompana do chlania po niezdanym egzaminie, ale jeżeli już Tobie się coś stanie, to przyjaciół nie ma.
Przyjaźń musi być ewidentnie związkiem partnerskim. Jeżeli ktoś Tobie poświęca uwagę, czas, energię, to Ty musisz tej osobie poświęcić się w takim samym stopniu, albo nawet większym. Egoizm tutaj nie pomoże. Jeżeli ktoś wysłuchał Ciebie i Ci pomógł, to Ty po "wysłuchaniu" Go nie powiesz mu "kurde, wyprowadź się do Uzbekistanu, tam nie będzie Twoich rodziców, znajomych, sąsiadów, więc Twoje problemy znikną", bo to idiotyzm.
Skoro jest to miłość, to chcesz też spędzać z tą osobą więcej czasu niż z innymi znajomymi. Potrafisz też rozmawiać na wszystkie tematy, które Was interesują/dotyczą.
No i nie może to wyglądać tak, że "he he, tak, jesteś moim najlepszym przyjacielem Franek, ale na imprezkę idę z Władkiem, bo jest śmieszniejszy, popularniejszy, gra zespole, a Ty i tak nie umiesz tańczyć". Słabe jest też wymaganie poświęcenia bez względu na wszystko. Szanujcie siebie i swoje potrzeby. No i swój czas, bo jego nigdy za wiele. Twój kot zrobił kupę na środku pokoju? Fajnie, ale jeżeli ciocia Twojego przyjaciela jest akurat w szpitalu, to raczej Jego to nie będzie bawić, bo jest myślami zupełnie gdzie indziej. Co najwyżej zrobi Mu się przykro, że Go nie wspierasz w trudnych dla Niego chwilach. Jakkolwiek, ale by się przydało.
Nie rozumiem też kompletnie jak można "ustawiać sobie" przyjaciół. Rozumiem, że ktoś może mieć naturę dominującą, ale przyjaciel to ktoś równy Tobie, nie możesz robić sobie z Niego biegającej za Tobą gąski. SZACUNEK. Możesz być wsparciem, podporą, szczególnie dla osób cichych, bojaźliwych, ale nie naczelnikiem, tyranem. Nawet jak się nie skarży, to jest to zwyczajnie żałosne.
Udawanie kogoś kim nie jesteś też nie należy do dobrych rozwiązań, żeby podtrzymać przyjaźń, bo może ktoś Cię lubi, a właściwie tego, kogo udajesz, ale Ty tylko masz z tego akceptację, a nie prawdziwą relację, bo ta osoba Cię nie zna. Dlatego po raz kolejny: NIGDY NIE BÓJ SIĘ BYĆ SOBĄ, BO TYLKO TWOJA PRAWDZIWA TWARZ JEST PIĘKNA. Prawdziwy przyjaciel żadnej innej nie będzie chciał znać.
Kolejny punkt żałości. Skoro przyjaźnisz się z kimś, to w towarzystwie też jesteście przyjaciółmi. Ludzie niczego nie zmieniają, a przynajmniej nie powinni. To samo z resztą odnosi się do związków. Jeżeli kogoś lubisz, a w towarzystwie zaczynasz Nim pomiatać, wyśmiewać, cokolwiek, żeby się pokazać, jaki to kozak z Ciebie, to idź i pierdolnij się w łeb, a na dodatek daj spokój tej osobie, bo na Nią nie zasługujesz. Co innego jeżeli wiecie na 101%, że nie powiecie czegoś za dużo i że ta osoba wie, że to tak z miłości. Aczkolwiek nigdy nie powinno to zaszkodzić imieniu drugiej osoby.
Dodatek- odnośnie wymagań. Jeżeli potrzebujesz 5 zł na bułkę, a przyjaciel mówi, że nie ma, ale może dać Ci kanapkę, co prawda nie z szynką parmeńską, ale ważne, żebyś nie był/a głodny/a to nie obrażaj się na Niego, bo On chciał Ci pomóc, tylko może nie do końca tak, jak sobie to wyobrażałeś/aś.
Podsumowanie...
Przyjaciel, to osoba, na którą możesz liczyć, ale która też może liczyć na Ciebie. Bezwarunkowo. Nie musicie się wstydzić siebie, ani udawać kogoś innego. Po prostu kochacie się za to, kim dla siebie jesteście.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz