sobota, 14 lipca 2018

Sól ziemi


Mój dobry kolega, który pomógł mi w znacznym stopniu zaadaptować się w tym nowym dla mnie środowisku (i któremu jestem też niesamowicie wdzięczny), napisał do mnie, że idę do kina, bo On z przyjaciółką jest już w mieście, a grają fajny film. Po pierwszych próbach wywinięcia się ze względu na przytłaczające zmęczenie, jednak się zgodziłem.

Nie żałuję.

"Sól ziemi", bo to właśnie tytuł wspomnianego filmu, to wspaniały dokument. Pokazane tam jest wszystko- całe istnienie. Człowiek rodzi się, walczy o przetrwanie i na koniec odnajduje ukojenie na łonie natury. Były ujęte niesamowicie drastyczne kadry z Afryki i nie tylko. Jednak te sceny zaakceptowałem w kontekście tego, jak bardzo ostatnimi czasy jesteśmy zalewani bólem, cierpieniem i przemocą. A to wszystko jest wywołane nienawiścią. Nienawiścią do siebie czy do innych. Żądza władzy czy pieniędzy to też nienawiść. Ktoś nienawidzi siebie, swojego życia, więc postanawia, że sobie je "polepszy" takimi "polepszaczami". Kończy się to zawsze tragedią. Jeżeli nie tej osoby, to często nawet wielu innych. Nie chcę też za bardzo "spojlerować", także po prostu polecam obejrzenie dokumentu.

Film uświadamia, jak bardzo okrutnym gatunkiem jesteśmy. Mordujemy zwierzęta, mordujemy siebie nawzajem i niszczymy NASZĄ Planetę tylko po to, by przez chwilę poczuć się złudnie lepszym.

Końcówka filmu jednak niesamowicie mnie wzruszyła. Człowiek, który wychował się w otoczeniu lasu amazońskiego, później ten las utracił i ziemie stały się istnym pogorzeliskiem, odbudował to. Oddał naturze to, co Ona Mu ofiarowała- życie. Nie, człowiek ten nie zginął. Nie spędził też tam całego życia. Jednak wraz z żoną, rodziną i przyjaciółmi odbudował las, który teraz jest Parkiem Narodowym.

Na tym fragmencie, przyznaję, poryczałem się troszkę, ale ani trochę mi nie jest wstyd.

Film ten dogrzebał się do podstaw mojej psychiki lepiej nawet, niż Pani Psycholog czy Neuropsychiatra, z którymi miałem przyjemność sobie kiedyś porozmawiać. Dokopał się do fundamentów mojego istnienia.

Zrozumiałem, że składam się jakby z dwóch istot, które tworzą jedną całość. Dusza jest w pełni oddana naturze, harmonii i światu, duch chce poznać niepoznane, odkryć nieodkryte. Duch niestety ma płytsze motywy działania niż dusza...
Ciekawość jest dobra, ale jeżeli jest spożytkowana w dobry sposób.
Jeżeli jednak ciekawość hodujemy tylko po to, żeby być ciekawskim, to już jest słabo.
No bo fajnie, że naukowcy tworzą nowe teorie, że rozwijają naukę, poznanie świata. Fajnie.
Dlaczego jednak tak niewielu stara się uratować ten Świat, który coraz bardziej niszczymy? Przełożyć tę całą wiedzę na wspólny sukces całej biosfery?

Na swoim przykładzie zrozumiałem, że nie na darmo jestem na Ogrodnictwie. W przyszłości chciałbym co prawda tworzyć ogrody i parki przydomowe, dla przyjemności czy luksusu właścicieli, bo przecież każdy lubi posiedzieć na równo przystrzyżonym trawniczku w towarzystwie kompozycji roślin rabatowych, a ja chcę też za coś żyć, szczególnie, jeżeli może mi to sprawiać satysfakcję, ale postanowiłem też, że będę chciał zająć się renowacją terenów zdegradowanych. Dołożę wszelkich starań, by nieużytki miejskie (i nie tylko) były użyteczne dla Naszej wspólnej matki- Natury. Promujmy też wspólnie wprowadzanie zieleni do miast. Po pierwsze, jak wiadomo, zieleń uspokaja. Chyba lepiej popatrzeć na pięknie rosnące drzewo, niż na jakiś niezgrabny napis wykonany przez podwórkowych buntowników? Dodatkową zaletą jest to, że rośliny filtrują powietrze, nawilżają je, a to mogłoby znacznie ograniczyć problemy z drogami oddechowymi u ludzi. Przyjrzyjmy się ile osób jest dotkniętych przewlekłymi chorobami zatok czy astmą... Dlaczegoż by nie ułatwić im życia i samym sobie również?

Na tym skończę. Pomyślcie nad tym, co napisałem (oczywiście, jeśli macie ochotę) i może zamiast też tylko się rozwodzić, zwyczajnie zaczniemy działać... Mam kilka pomysłów, przydałoby się jednak jeszcze kilku zapaleńców.

Pozdrawiam serdecznie i dobrej nocy! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I'm lovin', I'm livin', I'm pickin' it up

Czwartek, 19.07.2018. Zdecydowanie niezapomniany dzień. Wyobrażałem go sobie nie raz. Dawniej wydawało mi się, że będę skakał z radości pod...