I nie mam na myśli tutaj powierzchni i rodzaju owłosienia, o czym na pewno niektórzy pomyśleli, chociaż to też się ciekawie rozwija, a właściwie zwija. No nieważne...
Kobiety stają się silne, niezależne. W końcu wywalczyły sobie równouprawnienie, więc jest to w jakiś sposób słuszne.
Mężczyźni są wrażliwi, kochający, troszczą się o swoją rodzinę całym sercem. No to jest przecież ideał mężczyzny według kobiet!
Ale czy aby na pewno?
Chyba jednak nie do końca, bo o ile równouprawnienie jest bardzo rozsądne w dzisiejszych czasach, o tyle całkowite odwrócenie pierwotnych ról już mniej.
Mężczyźni stają się utrzymankami swoich ukochanych, nie potrafią kulturalnie wyrazić swojego zdania, tylko są zakłopotani metaforycznym brakiem klejnotów rodowych. Spotykam swoich znajomych. Tych bliższych i tych mniej. Znaczną większość łączy kilka cech, które można wspólnie ująć tak, że chłopcy zwyczajnie niewieścieją.
Coraz większy odsetek facetów ma nieprawdopodobnie wysoki głos. Nawet jeden z wykładowców na mojej uczelni, gdy rozmawiał z innym, to był w mojej wyobraźni kobietą, do czasu aż się obróciłem. Facet z głosem 13-letniej niewiasty.
Dodatkowo posiadacze chromosomu Y ewidentnie boją się... odzywać.
Jeżeli już to robią, to albo niesamowicie cicho i zwięźle, żeby przypadkiem czegoś nie chlapnąć, albo gdy są w "swoim" towarzystwie i mają odwagę powiedzieć coś głośniej, tudzież krzyknąć. Dzisiejszy, gotujący się ze wściekłości mężczyzna nie wrzaśnie i nie walnie pięścią w stół. Co najwyżej zapiszczy pod nosem, delikatniej od pisklaka i chrząknie ze wzburzenia.
Kobiety natomiast w dzisiejszym świecie zdecydowanie częściej przeklinają, malują się tak, że dodają sobie minimum 10 lat, ubierają często niestosowne stroje. O ile mi wiadomo, duża część ludzi oddałaby cały majątek, żeby poczuć się jak 10 lat wstecz. Tymczasem panie, ze szczególną namiętnością działania te młode, pakują na twarz tyle make-up'u ile się tylko da i twierdzą, że wyglądają "kobieco".
Polemizowałbym.
Prawda jest taka, że ciężko spod tej maski rozpoznać, kto się pod nią chowa, więc raczej bym powiedział, że to idealny sposób na zakrycie siebie. Ucieczkę przed wzrokiem innych.
Wiem, że temat jest tylko "liźnięty". Nie ma tutaj żadnych faktów udowodnionych dokumentami. Są to moje codzienne obserwacje. Na pewno jednak chciałbym w przyszłości zająć się badaniami na ten temat. Kto wie, może mi się zdarzy. Jednak na ten moment to koniec tego wywodu.
UWAGA!!!
Zadanie dla Was. Rozejrzyjcie się w Waszym otoczeniu, czy widzicie podobne przypadki. Jeżeli zauważycie jakąś ciekawą zależność, to napiszcie do mnie z opisem Waszym spostrzeżeń!
Pozdrawiam z jakże pięknej Warszawy! :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz