sobota, 14 lipca 2018

Yeah, you're liar

Czas na część bardziej spostrzegawczą. Moje marudzenie chwilowo w kąt, teraz o czym innym.
Pytanie jest następujące!
"Jak zrazić do siebie wszystkich ludzi?"
Można sobie pomyśleć, że trzeba zrobić coś naprawdę potwornego, żeby tak się stało.
Otóż nie!
Wystarczy słuchać, zdawałoby się, nieomylnych racji etycznych. Etyka- coraz bardziej odsuwana na dalszy plan, coraz mniej respektowana. Może dlatego, że się często myli?
Wracając...
Otóż sposobem na zostanie "wyklętym" jest... MÓWIENIE PRAWDY. Ludzie tak naprawdę więcej kłamią niż są szczerzy. Kto mówi zaprzyjaźnionej sąsiadce, która często częstuje nas jeszcze ciepłym ciastem, że fatalnie wygląda w nowych leginsach, w których właśnie przechadza się po domu, albo kto powie ukochanej babci, że dzisiaj akurat trochę przesoliła zupę, szczególnie, gdy widzimy jak wielką radość jej sprawia rodzinny obiad przy wspólnym stole? Niewielu jest takich "potworów" na świecie. Ale chwila! Czy tego właśnie nie wpajają nam rodzice w dzieciństwie? "SYNKU, MÓW ZAWSZE PRAWDĘ, BO KŁAMSTWO MA KRÓTKIE NOGI!" Doskonale pamiętam czasy, kiedy szczególnie ci mniej błyskotliwi znajomi bali się, że nie urosną, jak będą kłamać.
Fakty są takie, że jeżeli będziemy "nadużywać" prawdomówność (a patrząc na powyższe przykłady łatwo odnotować, że wbrew pozorom jest to możliwe) to szybko stracimy w oczach wielu ludzi i zostaniemy okrzyknięci niewychowanymi chamami.
No, racja, przecież to takie potworne, że komuś koza z nosa wystaje i zwrócę mu na to uwagę. Jestem takim plugawcem, bo lepiej, żeby mu swobodnie dyndała na wietrze i obrzydzała kolejne osoby, które ją zauważą!
No dobra, już wiadomo o co chodzi. Ale czy w takim razie mamy namiętnie kłamać w każdej sytuacji?
To by było chore. Ba! Nawet diagnozuje się patologiczną kłamliwość, gdzie kłamca nie zawsze jest świadom swojego nagminnego wymijania prawdy. Kłamliwość jest też przypisywana jako cecha występująca często u osób z wysokim wskaźnikiem psychopatii. (O samej psychopatii też kiedy indziej, bo to rozległe zagadnienie.)
W każdym razie w tej sytuacji jest jak ze wszystkim. Po to człowiek ma mózg i rozum (tak, ludzie są rozumni, mimo że często społeczeństwo chce jednak podważyć tę prawdę), żeby z nich korzystać w sposób, do którego są przygotowane. Musimy się natrudzić i znaleźć złoty środek. Mówimy prawdę zawsze, kiedy jest to możliwe. Można ją pominąć jedynie w sytuacjach, w których szykujemy jakąś niespodziankę, albo nie chcemy kogoś krzywdzić.
Dla jasności. Nie okłamujemy żony, że nie mamy kochanki, żeby jej nie zranić, tylko mówimy prawdę, bo wiadomo, im  płytsza rana, tym mniej się jątrzy, a kłamstwo w takiej sytuacji (zatajanie prawdy, to też kłamstwo) to zwyczajna podłość. Możemy natomiast bratu powiedzieć, że idziemy wieczorem do pracy, a tymczasem będzie czekać na niego urodzinowa impreza niespodzianka, którą sprytnie zorganizujemy pod jego nieobecność w domu. Przykłady z sąsiadką i z babcią też są za tym, żeby jednak skłamać, bo prawda wyrządzi w takim wypadku więcej krzywdy niż kłamstwo. Jest to odstępstwo uzasadnione.
Podsumowując...
Wszelkie kłamstwa dla własnej wygody, to jedynie prostactwo i nieodpowiedzialność, ale są sytuacje, gdzie kłamstwo będzie zbawienne, a prawda niepożądana.

Na zakończenie piosenka w klimacie:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I'm lovin', I'm livin', I'm pickin' it up

Czwartek, 19.07.2018. Zdecydowanie niezapomniany dzień. Wyobrażałem go sobie nie raz. Dawniej wydawało mi się, że będę skakał z radości pod...